Pozwala mu pomacać swą
„Pozwala mu pomacać swą bluskę na piersi, ach a on wykrzykuje —Wielki Boże! Więc chodzi pani
z tem na sobie Niechże pani niezwłocznie wniesie to do banku, natychmiast! Ile to wynosi
O, więc teraz właśnie jest chwila stosowna, panna dEspard nie przepuszcza wszystkiego milczeniem, nie pozwala na wszystko — Chciałoby się to panu wiedzieć, — odpowiada. I nagle dostajo jakby ataku, napadu, i skrzeczy mu w twarz — Chciałoby się to panu wiedzieć, co Obłiż się pan! Może też pan myśli, że byłabym pana pocałowała, gdybym nie była podraczona Idź pan do djabła!
Czy na tem poprzestała 0, więcej jeszcze popełnia szaleństw, a że bystro umie myśleć i jest mądra, nie przestaje teraz, chcąc pokryć swą porażkę, zdaje się czytać z nut, pognębia go warkotem francuszczyzny, której on nie rozumie, którą on nic parluje, wymachuje rękami. On może to przyjąć za żart czy powagę, ona jednak parluje, a nie ustaje i wtedy, kiedy już portjerę uchyliła i weszła do reszty towarzystwa.
Towarzystwo patrzy na nią ze zdziwieniem, a zwierzchnik oddziału mówi żartobliwie do chłopa — Odpowiedzże jej pan, czemu pan nie odpowiada
Panna dEspard objaśnia — Ja mu się oświad( czytam, ale on mnie nie chce. Jedzie pani ze mną, panno Ellingsen — Podchodzi do gospodarza, zwierzchnika, i dziękuje za ifiile spędzony wieczór,“(16)