1 kiedy tupot ucichł
„1 kiedy tupot ucichł, podjął mozolną wędrówkę. Na koniec dotarł do przeszkody, jaka wyrosła mu na drodze. To był jeden z bagaży. Długi i wąski, spoczywał kilkanaście kroków od ogniska. Delikatnie dotknął dłonią tobołu, wyczuł pod palcami chropowatość grubego płótna i jakieś twarde kanty sterczące pod opakowaniem. Wyciągnął zza pasa nóż. Ostrym końcem wywiercił dziurę w materiale, przesunął przez nią rękę. Poczuł kształt gładki, twardy i zimny. Znieruchomiał z wrażenia — to była lufa strzelby. W tobołach wieziono broń, i to broń jeszcze nie używaną, bo kiedy cofnął dłoń, poczuł na palcach tłusty smar chroniący metal przed rdzą.
Za tym pierwszym pakunkiem spoczywał drugi, za nim — trzeci, a jeszcze dalej leżały następne. Ciemność nie pozwalała policzyć. Zerknął w niebo, gwiazdy poczynały blednąc, trzeba było natychmiast wracać; rozumiał, jakie grozi mu niebezpieczeństwo. Gdy już się nieco oddalił, powstał i najpierw wolno schylony począł się cofać, potem przyspieszył kroku, na koniec prawie biegiem dotarł do podnóża gór. Gdy wdrapywał się ku swemu schronisku, blady świt począł rozjaśniać niebo.
Obszedł gospodarstwo, zajrzał do konia i stwierdziwszy, że nie odwiedził go żaden nieproszony gość, owinął się kocem i runął na posłanie z niedźwiedzich skór.“(11)